niedziela, 9 listopada 2014

1. "Ordinary day.. or maybe not?"

Przewracam się na łóżku i otwieram oczy. Zamrugałem kilka razy i uderzyłem otwartą dłonią w budzik który po chwili umilkł. Usiadłem na łóżku, ziewnąłem i rozejrzałem się po pokoju. Zszedłem z łóżka i przejechałem dłonią po twarzy. Po raz drugi spojrzałem na budzik wyświetlający 6 rano. Wlekłem się do łazienki i odkręciłem wodę w prysznicu. Rozebrałem się i wszedłem do kabiny. Przymknąłem oczy i oparłem się czołem o kafelki kabiny prysznicowej.
Plany na dziś.
Ogranąć się.
Jechać do firmy.
Wrócić.
Poćwiczyć.
Zadzwonić do Niny i przeprosić.
Jechać do Lou i obgadać szczegóły jutrzejszej akcji.
Gang. Lubię ten dreszczyk emocji przy każdej z akcji, czy to jakimś rabunku czy innym przekręcie.
Umyłem się i wyszedłem z kabiny. Z ręcznikiem przewiązanym na biodrach stanąłem przy umywalce. Wyszorowałem zęby i uśmiechnąłem się jak idiota do swojego odbicia. Ubrałem się i poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie kawy i w salonie włączyłem telewizor. Przeleciałem po kanałach szukając wiadomości.
Nic o naszym gangu... Czuję się trochę zawiedziony.
Wyłączyłem telewizor i wstawiłem kubek do zmywarki. Wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu. Odbębniłem to co musiałem w firmie i około 16 wróciłem do domu.
Zszedłem schodami w dół do piwnicy która była moją siłownią. Ćwiczyłem dwie godziny podnosząc ciężary i biegając na bieżni.
Po prysznicu wziąłem do ręki telefon. Wybrałem numer Niny, mojej.. hmm.. nie dziewczyny, raczej kochanki.
-Czego? - usłyszałem jej warknięcie.
Jak zwykle urocza.
-Skarbie...
-Nie skarbuj mi tu - syknęła.
-Czemu się wkurzasz kotku?
-Nie udawaj greka dupku! Wczoraj bzyknąłeś tą blondyną z baru!
-Słucham? - no cóż. Może coś się zdarzyło w toalecie w klubie..
Nina zawsze jest zazdrosna mimo iż według mnie nie łączy nas nic więcej prócz seksu. Kobiety są takie skomplikowane.
-Owen cię widział!
-A co ty robiłaś z Owen'em, co?
-Nie odwracaj kota ogonem! - krzyknęła. Wzniosłem oczy do nieba. Średnio dwa razy w tygodniu odbywamy taką rozmowę.
-Nina.. Przecież wiesz że ty jesteś najważniejsza - wyrecytowałam tak jak przy każdej rozmowie starając się ukryć znużenie.
-Zawsze tak mówisz - wymamrotała jak małe, nadąsane dziecko.
-Bo to prawda skarbie.
-Uhg! Kiedy? - jęknęła zrezygnowana.
-Jutro mam wieczór zajęty, więc może dzisiaj?
-Dziś ja nie mogę - mruknęła i jestem pewien że wydęła wargi i założyła ręce na piersi.
-Pojutrze?
-Pojutrze - potaknęła.
-Do zobaczenia Nino.
-Do zobaczenia Niall - odparła przesłodzonym głosikiem. Rozłączyła się.
Ubrałem się i pojechałem do Tomlinson'a.
-Horan! - krzyknął ktoś z głębi domu. Przewróciłem oczami i przeszedłem do gabinetu. W pomieszczeniu siedzieli Louis i Liam.
-Gdzie Harry i Zayn? - zmarszczyłem brwi.
-Ten debil Styles mało się nie zabił - powiedział zirytowany Tommo - Leży w szpitalu a Malik go pilnuje. Jedź do nich i sprawdź czy Harry się nadaję na jutrzejszą akcję.
Jęknąłem i odwróciłem się na pięcie. Czemu to ja zawsze ganiam gdy któryś trafi do szpitala?
Specjalnie wlekłem się powoli samochodem.
Znalazłem salę w której leżał Styles. W pomieszczeniu siedział Zayn. Kiwnąłem do niego.
-Jak z nim? - spytałem patrząc na śpiącego Hazzę.
-Kiepsko - odparł Zayn.
-Jakie kiepsko, po prostu gorszy dzień - zaśmiał się Harry nie otwierając oczu.
Patrzyłem z dezaprobatą na bandaż którym owinięta była głowa mojego przyjaciela.
-Co jest z tobą nie tak Harry? Jutro akcja a ty trafiasz do szpitala?
-Mówiłem : gorszy dzień - zachichotał Styles.
-Dostał już leki? - odwróciłem się do Mulata.
-Dosłownie parę minut temu dostał kolejną dawkę.
-Kiedyś go skrzywdzę - wymamrotałem pod nosem - Zayn, powiem Tomlinson'owi że Harry nie da rady, ale ty musisz być.
-Jasne - skinął głową.
-Spadam - oznajmiłem i wyszedłem z sali. Czemu Styles zawsze się w coś wpakuje? Po prostu nie rozumiem tego chłopaka, ale to może dlatego że jest młodszy i pełen energii.
Jakim cudem te 7 lat różnicy między mną a Hazzą robią ze mnie takiego zgreda?
Zacisnąłem palce na pistolecie i podążałem za chłopakiem. Zauważył mnie a w jego oczach zobaczyłem strach. Z uśmiechem ruszyłem za nim szybciej. Byliśmy w barze, chłopak przystanął widząc szklaną ścianę. Spojrzał na mnie to na szybę. Po chwili wyskoczył przez nią rozbijając całą szybę.
Whow. Szacun.
Śmiejąc się przeszedłem przez pustą ramę po szkle. Chłopak leżał na ziemi starając się zatamować krwawienie z rozcięć na twarzy.
-Co ty odpierdalasz? - zmarszczyłem brwi do chłopaka.
-Nic. Nic.. - mamrotał niewyraźnie.
-Chcesz żebym się pokaleczył?
Chłopak zaczął się czołgać po chwili chwiejnie stanął na nogach.
-Ostrzegawczy, Harrison - wystrzeliłem w niebo. Chłopak zatrzymał się i zaczął drżeć ze strachu.
-Ja nic nie wiem..
-To był ostrzegawczy, drugiego takiego nie będzie - zrobiłem krok w jego stronę. Wycelowałem broń - Będziesz współpracował?
-Ja nie wiem.. Nie wiem nic..
-Skoro nic nie wiesz to czemu uciekasz? Poza tym czy warto rozwalać mordę na szybie skoro nic nie wiesz? Lepiej gadaj bo zaraz przyjdzie reszta, oni nie będą tacy.. mili.
-Okay.. okay.. powiem.
-To dobrze. Lou! - wydarłem się w głąb baru. Po chwili Tommo stanął obok mnie.
-Świetna robota - powiedział z uśmiechem Louis - Tylko po co wyskakiwał przez okno?
-Bo ja wiem - westchnąłem i wsunąłem pistolet za pasek spodni. Lubię to. Lubię wzbudzać strach. Chorę trochę.
Nie otwierając oczu, po omacku zwaliłem budzik z szafki.
Zamilkł a ja usłyszałem jak rozwala się na drobne elementy. Nie chce mi się wstawać. Nie chce mi się dzisiaj do firmy. Pierdole to. Za dużo wczoraj latałem za tym Harrison'em żeby następnego dnia wstawać o 6 żeby lecieć do roboty. Udało mi się zasnąć. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Jęknąłem i wstałem z łóżka. Po drodze do drzwi zerknąłem na zegarek. 15:48 - trochę mi się przysnęło.
Przetarłem oczy i otworzyłem drzwi.
-Dzień Dobry - zauważyłem niską dziewczynkę i dopiero po chwili przypomniałem sobie że jestem w samych bokserkach.
-Moment - wymamrotałem i podbiegłem do krzesła na którym wisiały moje jeansy. Założyłem je i zobaczyłem że dziewczynka zdążyła wejść do środka i zakluczyć drzwi - Ymm.. W czym mogę ci pomóc? Zbierasz na komputer? Rower? Czy złamały ci się skrzypce?
-Skrzypce są całe i bezpieczne - poklepała dużą torbę która wisiała na jej ramieniu.
-Więc?
-Więc..
Zmarszczyłem brwi. Ta dziewczynka jest trochę irytująca.
-Jaki masz problem? - założyłem ręce na nagim torsie.
-Żaden - wzruszyła ramionami.
-Więc po co tu stoisz?
-Przyjechałam żeby się przywitać - uśmiechnęła się i odgarnęła z czoła kosmyk ciemnych włosów. Wyglądała na około 11 może 12 naście lat, coś około tego.
-Co? - chyba coraz bardziej nie rozumiem..
-Cześć tato.

14 komentarzy:

  1. Ojejku ;* Takie aww..
    Nwm dlaczego ale końcówka mi przypomina ''Tylko mnie kochaj''
    ;)) \czekam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne <3
    Będę tu częstym gościem, jak na każdym Twoim blogu ;3
    Zapraszam do mnie ;
    still-the-one-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się cudownie
    Będę tu często wpadać
    zapraszam do siebie:
    http://louis-ff-one-direction-xx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. W TAKIM MOMENCIE! W TAKIM MOMENCIE! ŚWIETNY!!!! NEXXXT. <3 Szybko. xoxo <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Zbierasz na komputer? Rower ? Czy złamały ci się skrzypce?"
    Hahaha tylko mnie kochaj xD kocham ten film <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko mnie kochaj :D <3
    Niesamowity rozdział i już nie mogę się doczekać kolejnego :D <3
    PS> Kocham ten film :D Jeśli to ff będzie się opierało na nim, to wiedz, że będę w niebie ^_^ <3

    http://maniac-harrystylesff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada sie bardzo ciekawie :D juz nie moge sie doczekac nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty :D masz talent dziewczyno :* :* :* :)

    OdpowiedzUsuń